Kilka wiślańskich stacji narciarskich wprowadziło w tym sezonie wspólny skipass. Z takiego udogodnienia będą mogli skorzystać także narciarze w Ustroniu. Ale na jeden karnet dla całych Beskidów trzeba będzie jeszcze długo poczekać - pisze Gazeta Wyborcza.
Od tego sezonu wspólny skipass obowiązuje w Wiśle. Karnet otwiera drogę na narciarskie trasy na Stożku, w Nowej Osadzie, Cieńkowie, Klepkach, Rowienkach i Beskidzie. Właściciele tych ośrodków mają nadzieję, że przyłączą się do nich pozostałe stacje narciarskie w Wiśle.
Narciarze bardzo cieszą się, bo wreszcie nie trzeba kupować karnetu za każdym razem, kiedy przyjdzie im ochota zmienić górę. Za 395 zł mogę jeździć przez cały tydzień we wszystkich ośrodkach objętych porozumieniem.
W ślady Wisły idzie Ustroń. Wspólny skipass obowiązuje na Czantorii, Palenicy, Poniwcu i wyciągu Nartowisko.
Zasady działania wspólnego skipassu, m.in. rozliczeń pomiędzy ośrodkami, będą identyczne w obu miastach, bo system wdraża ta sama firma. Pojawił się nawet pomysł, żeby w tej sytuacji spróbować wprowadzić wspólny skipass w obu miastach.
Marzeniem narciarzy jest jednak jeden wspólny skipass obowiązujący w całych Beskidach. W Alpach nikt nie wyobraża sobie, by kupować bilety tylko na jedną górkę. Wspólne skipassy mają całe regiony i świetnie na tym zarabiają. Wspólne karnety zatrzymują narciarzy w jednym miejscu.
ups / bielsko.info, źródło: Gazeta Wyborcza